1 December 2014

week in pictures #1


Ostatnio jestem na maksa zafascynowana Piotrem Roguckim i Comą. O koncercie w Poznaniu napiszę osobnego posta, kiedy pojawią się jakieś zdjęcia. Dostrzegam w tej muzyce całą siebie, a tego jak bardzo płakałam, kiedy usłyszałam 'Listopad' nie da opisać się słowami. Ludzie patrzyli na mnie co najmniej dziwnie, a ja stałam w tłumie i płakałam, jakby zawalił się cały świat. Niesamowite przeżycie, niesamowity Piotrek Rogucki, niesamowity koncert w niesamowitym mieście.







Robię koledze na urodziny prezent hand-made i przy okazji powtarzam francuski



bejios :*


pierwsze zdjęcie to okładka solowej płyty Piotra Roguckiego "Loki - Wizja Dźwięku"

25 November 2014

zuhause ist da, wo man sich vermisst


Właśnie powinnam uczyć się na kolokwium z wymowy niemieckiego, które jest niezmiernie pasjonujące. Zaczynając życie w Poznaniu, byłam pewna, że po miesiącu będę płakać rzewnymi łzami i tęsknić za moim domem, którym jest Radom, a stało się coś zupełnie innego. Kiedy wracam na weekend do Radomia, po kilku godzinach mam ochotę być już znowu w Poznaniu, spotkać ludzi, z którymi widuję się codziennie i przejść się Głogowską. Po kilku dniach rozłąki z Poznaniem wracam do niego jak do rodzinnego miasta i cieszę się jak dziecko, kiedy wysiadam z pociągu na przystanku Poznań Główny. To w Poznaniu zaczął się najlepszy okres mojego życia i przeżyłam przez te dwa miesiące więcej cudownych chwil niż przez 3 lata w liceum. Nie wiem co, ale coś mnie tu trzyma, czuję, że wrosłam w to miasto, że ono jest dla mnie, a ja dla niego. 

"Zuhause ist da, wo man sich vermisst".







źródło zdjęć: weheartit.com

22 November 2014

beginnings are always hard

Nigdy nie myślałam, że przyjeżdżając do Poznania pomyślę o założeniu bloga. Moje życie zmieniło się o 180 stopni, zaczęłam nowy etap, poznałam cudownych ludzi i nie chcę tego zmieniać. Zdążyłam już wydać nienormalnie dużą sumę pieniędzy na buty i nadal uczę się jak gospodarować kasą. Odpowiadam sama za siebie, wypłynęłam na głęboką wodę, staram się nie utonąć. Studia pochłaniają większość wolnego czasu, ale w przerwach między niemieckim, angielskim i francuskim poznaję Poznań. Nienawidzę pisać pierwszych postów, życie w Poznaniu jest (jak mówią) pełne doznań, bardzo dużo się dzieje, momentami za dużo, ale najważniejszym wyzwaniem jest to, by sprostać fali codzienności i przetrwać w mieście cztery razy większym niż rodzinne, a ja dam radę!

Aloha, muszę przypomnieć sobie jak pisać.