12 November 2015

autumn full of hatred


so take this knife
wrap it around me like a sheet
I know I'm not forgiven 
but I need a place to sleep

                                                               - Black Lab "This night"

Ten "blog" z dnia na dzień staje się coraz bardziej osobisty, coraz bardziej żałosny i coraz bardziej o niczym. Nie wiem, czy powinnam się bać, czy raczej cieszyć, że znalazłam sposób na wylanie swoich smutków. No tak... ja się później dziwię, dlaczego nikt nie chce tego czytać. Kto chciałby czytać jakieś brednie i użalanie się nad sobą? Chyba założyłam tego bloga, żeby pisać to wszystko dla siebie. Może to jakaś forma terapii? Może jeśli ktoś to przeczyta, to zrozumie, że nie tylko on ma w życiu źle?
Nie wiem, co się ze mną dzieje. Mam nadzieję, że to tylko jesienna depresja, jeśli w ogóle można to nazwać depresją. To chyba raczej wielki, ogromny, nieustający dół i ból istnienia. Tak moi drodzy, mam weltschmerz. Z każdym dniem czuję się coraz gorzej i widzę, że jestem niesamowicie niestabilna emocjonalnie. Nie potrafię ogarnąć swoich uczuć, nie wiem, czy jestem wesoła, czy jednak chce mi się płakać (tak jak teraz). Mam takie dni, kiedy czuję totalne załamanie, siedzę w łóżku i płaczę nad swoim życiem, bo perspektywa bycia samą do końca moich dni lekko mnie przeraża i zasmuca. Z drugiej strony, są takie dni, kiedy budzę się rano z myślą, że przecież życie singla jest świetne, mogę robić wszystko, wracać do domu po północy, nie muszę się nikomu tłumaczyć. Wolność. Wolność to piękne słowo, ale czy ja chcę takiej wolności? Zaczynam chyba rozumieć, że życie w pojedynkę nie jest takie kolorowe na jakie wygląda i lepiej mieć obok siebie osobę, która zawsze może cię wesprzeć. Ja kogoś takiego nigdy nie miałam. Może po prostu przywykłam do samotności? A może wmawiam sobie, że tak jest mi dobrze, że czuję komfort? Najbardziej dobija mnie ta cholerna pewność, że przecież nic się nie zmieni, że zawsze będzie tak samo. Zawsze będę skazana sama na siebie, zawsze będę decydować sama o sobie i mówić samej sobie o swoich własnych problemach. Pieprzone życie. Za szybko musiałam dorosnąć, a teraz dostaję po dupie i nie umiem się pozbierać.

Także tego, nie czytajcie, nie oceniajcie, zostawcie w spokoju. To tylko moje nudne, szare, samotne życie.

Chcecie się przekonać jaka jestem okropna? Przewińcie w dół. Tutaj też zobaczycie mój szalik-koc z MANGO, który daje mi ciepło i poczucie bezpieczeństwa, bo po rozwinięciu jest większy ode mnie. Kubek na ostatnim zdjęciu to motywacja i pocieszenie od wokalisty Luxtorpedy. 

Besos :* 




No comments:

Post a Comment