9 November 2015

what it's like to be me


walka o z łóżka wstanie
kolejny taniec w cyrku zdarzeń
walka o strzępek marzeń
o wieczne nadzieje

                                                                      - Coma "Zero osiem wojna"

Nadszedł ten moment, kiedy wylewam swoje żale na blogu. Pieprzyć interpunkcję, nie znam połowy zasad na temat przecinków i już się ich nie nauczę, bo starałam się przez kilka lat, nie udało się. 

Nigdy nie myślałam, że będę pisać o sobie i o swoich uczuciach na blogu. Jestem osobą aspołeczną, mam problemy z nawiązywaniem kontaktów, nie lubię wychodzić z domu, imprezy i wydarzenia kulturalne mnie przerażają. Moja samoocena jest niższa niż zero i wiem, że to się nigdy nie zmieni. Nie lubię ludzi, boję się ludzi. Mam 20 lat, nigdy nie miałam chłopaka i wiem, że mieć nie będę. Wewnętrzny głos mówi mi, że do końca życia będę sama, ja to po prostu wiem.


Z jednej strony chcę być sama, a z drugiej strony jestem tym zmęczona. Nie zazdroszczę ludziom mającym partnera, ja ich po prostu nie rozumiem, nie potrafię. Nie wiem jak można cieszyć się ograniczeniem wolności, obowiązkiem dbania o drugą osobę i innymi bzdetami, z którymi wieczny singiel nie musi się zmagać. Mam dość patrzenia na te słodkie pary spacerujące po Półwiejskiej, robi mi się niedobrze, kiedy słyszę o "wieczorze dla dwojga", "promocji dla dwojga", "wycieczce dla dwojga". Dlaczego nie ma reklam pt. "Cudowny wieczór dla singla"? Ja jako singielka czuję się dyskryminowana. Wszystkie kina, restauracje, kluby narzucają nam miłość, uczucie, które tak naprawdę nie istnieje.


Czym jest "miłość"? To połączenie przyzwyczajenia, chęci czynienia dobra, instynktu zwierzęcego, popędów oraz wyrzutów serotoniny i dopaminy. I to tyle. To coś ludzie nazywają "miłością"? Ostatnio niezmiernie śmieszą mnie oświadczyny, śluby, wesela i planowanie rodziny. Mam ochotę wyśmiać ludzi w twarz. Możecie mówić, że jestem głupia, że z wiekiem zmądrzeję itp. Nie, nie zmienię zdania. Moja opinia na ten temat jest podobna od kilku dobrych lat i z roku na rok jest coraz bardziej buntownicza, a moje przekonanie w tej kwestii nadal rośnie.

Jestem brzydką, niską dziewczyną z perspektywą własnego mieszkania, pięknej pracy i samotności. Jest mi z tym całkiem dobrze, ale jednocześnie bawi mnie fakt, że nigdy nie poznam, co to jest ten słynny "pocałunek" i jego słynniejszy kolega "seks". 

Ups, tak przykro.

2 comments: