19 January 2016

it's all about 2016



7 razy na dzień upadam, nie jestem święty i nie przesadzam,
7 razy na dzień powstaję, przegrywam walkę, kiedy się poddaję


Nowy rok, nowe postanowienia, nowa ja.

Każdy rok przynosi nam coś nowego, ciekawego, innego. Nie muszą to być dobre rzeczy. Złe doświadczenia zawsze uczą nas czegoś nowego, zmieniają nasze podejście, chronią przed popełnieniem kolejny raz tego samego błędu.

Czego nauczył mnie 2015? Przede wszystkim musiałam szybko dorosnąć, zostawiając większą, trochę dziecinną część mnie daleko w tyle. Dostałam po tyłku, nie raz, nie dwa, kilka razy. Każdy czasami odpuszcza. Ja też. Ostatni rok pokazał mi, że jeśli upadnę - wstaję silniejsza. Nie poddałam się. Przeżyłam większe i mniejsze dramaty, ale nie pozwoliłam sobą zawładnąć. Podniosłam się i walczyłam dalej. Jednym z najlepszych momentów w 2015 było wynajęcie nowego mieszkania, ale też wpłacenie kilku pierwszych rat na moje nowe, własne, poznańskie mieszkanie. Moja własna świątynia, moje miejsce na ziemi, moje miasto doznań, mój Poznań.

Kilka razy w roku podnoszę się z kolan, ale też dobrowolnie padam na kolana, nierzadko walcząc do rana z własnymi słabościami.

Czy mam noworoczne postanowienia? A kto ich nie ma? Zawsze obiecuję sobie, że w tym roku będę lepszym człowiekiem, że będę celować w więcej, bardziej, mocniej zamiast mniej, słabiej, łatwiej. Z wiekiem przechodzę też chyba jakąś podświadomą przemianę wewnętrzną. Wraz z nowym rokiem zawsze myślę trochę więcej. Chyba powoli dociera do mnie, że muszę złagodzić swoje kontrowersyjne poglądy. Od kilku lat tkwię po tej samej stronie konfliktu, a moje opinie często wywołują skrajne emocje. Patrzenie na miłość i wiarę jak na najgorszych wrogów widmo nie jest chyba najlepszym wyjściem. Poglądowa hipertrofia nigdy nie wróży nic dobrego.

W tym roku pracuję nad: swoim lenistwem, systematycznością, przesadną kontrowersją, nadmiernym poświęceniem, paraliżującą moje życie fobią społeczną, rozwijaniem odstawionych w kąt pasji.

W 2016:
  • pójdę na co najmniej 5 koncertów Luxtorpedy
  • przeczytam Norwegian Wood i przebrnę przez Lolitę Nabokova
  • przyswoję jidysz w takim stopniu, by swobodnie przekładać alfabet drukowany na pisany
  • będę systematycznie wstawiać posty na bloga
  • przestanę poświęcać swój czas ludziom, którzy nie mają go dla mnie
  • nie będę zamykać się na nowe znajomości
  • zamienię kawę na yerba mate (staram się ok?)
  • ograniczę moje purystyczne zapędy
  • ograniczę do minimum bycie egocentrusem
  • zrobię przynajmniej jeden tatuaż

ostatnie i najważniejsze - będę pamiętać o tym, że zbawia mnie to, kiedy "ty" jest przed "ja"

Dotrwam, dam radę. Wstanę silniejsza i będę walczyć.

Besos chicos y chicas!


No comments:

Post a Comment