31 July 2016

poetry & humbug



"Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów..."

Chciałabym móc raz uciec tak od ciebie.
Jesteś wszystkim, czego mi trzeba. Jesteś jak dojrzałe jabłko - słodkie, ale jednocześnie winne, idealnie wyważone, intrygujące smakiem, doświadczone wiatrem, deszczem, słońcem, suszą, burzą. Przypominasz mi też odrobinę dorodne, czarne porzeczki. Są kwaśne, ale w miarę jedzenia wydają się coraz słodsze, ich smak uzależnia. Jesteś też letnią burzą o poranku. Twój deszcz jest chłodny, ale przyjemnie uderza o skórę. Każda kropla zostawia swój własny, niepowtarzalny ślad, a na jej miejscu pojawia się nowa, tak samo ujmująca, przenikająca zmysły. Są ukojeniem, pomagają przetrwać upalny dzień, ciało przyjmuje je łapczywie, pragnie ich jak studnia wody. Jesteś połączeniem wszystkich tych dobroci. Sprawiasz, że mam ochotę ugryźć soczyste, dojrzałe jabłko, później wziąć do swojej małej dłoni garść czarnych porzeczek i trzymając je, poczekać na poranny deszcz. Chcę trwać w kroplach, cieszyć się chłodem, który zapewniasz i rozkoszować się smakiem tych kilku pozornie kwaśnych owoców.
Szkoda, że tu, gdzie mieszkam, nie rosną jabłonie, sezon na porzeczki dawno minął, a jedyny deszcz, jakiego doświadczam, to łzy, które powoli spływają po mojej twarzy i lądują na rozpalonych marzeniami udach.

źródło zdjęcia: tumblr

No comments:

Post a Comment